Archiwa tagu: Waldemar Świerzy

Waldemar Świerzy, Odprawa posłów greckich

Waldemar Świerzy [1931–2013], Odprawa posłów greckich, 1972, Teatr Wielki w Warszawie

tekst: Dawid Góras (02.10.2020)

Powyższa praca to kolejne (piąte) dzieło Waldemara Świerzego w naszej kolekcji (zob. też inne opisy plakatów tego artysty: Warszawska Jesień 67, Warszawska Jesień 69, Król Roger, Filozofia po góralsku).

Plakat stanowił zapowiedź wystawienia opery skomponowanej przez Witolda Rudzińskiego w 1962 roku. Źródłem literackim na podstawie którego Bogdan Ostromęcki stworzył do niej libretto była Odprawa posłów greckich[1]. Ta renesansowa tragedia, napisana przez Jana Kochanowskiego na przełomie lat 60. i 70. XVI wieku, traktowana jest – z powodu uznania jej za pierwszy polski nowożytny dramat – za jeden z najważniejszych tekstów kultury naszego kraju. Dzieło Świerzego anonsowało premierę opery w Teatrze Wielkim w Warszawie w 1972 roku.

Głowa kobiety ukazana na plakacie przywodzi na myśl klasyczny grecki profil. Jeśli zastanowić się uważniej, forma z plakatu przypomina kształtem i zarysem fryzury neoklasycystyczną Wenus Zwycięską dłuta Antonio Canovy [1957–1822]. Rzeźba ta, uznana za arcydzieło neoklasycyzmu, została wykonana jako podobizna Pauliny Bonaparte, siostry Napoleona (lewy profil rzeźby można zobaczyć tutaj). Znana z ekscesów na tle erotycznym młoda arystokratka zgodziła się pozować nago włoskiemu rzeźbiarzowi, co przysporzyło dziełu dodatkowej, kontrowersyjnej sławy. Kobieta w trzyma w ręce jabłko niezgody, które Parys w Iliadzie miał wręczyć najpiękniejszej spośród trzech bogiń. Obietnice zarówno Minerwy, jak i Junony nie mogły się równać w oczach Parysa z tym, co w zamian za jabłko miała do zaoferowania Wenus. Bogini miłości zapewniła go, że weźmie on za żonę najpiękniejszą śmiertelniczkę na świecie, czyli Helenę. Młody książę zamiast bogactwa i mądrości, wybrał piękno, co miało stać się zarzewiem ogromnego konfliktu między Trojanami a Grekami. Warto również wspomnieć, że w samej Odprawie posłów greckich Aleksander (Parys), argumentując za nieodsyłaniem Heleny do Sparty, powołuje się na to, że sama Wenus obiecała mu ją za żonę.

Wizerunek kobiety wygląda, jakby został wycięty z pejzażu przedstawiającego linię horyzontu oddzielającą morze od nieba. Ukazanie na plakacie morza może odnosić się do faktu, że to właśnie ono odgradzało mieszkańców Troi od gniewu Menelaosa. Drogą morską przypłynęli do miasta Priama zarówno Helena z Parysem, posłowie greccy oraz, jak wiadomo z Iliady, wojska pod dowództwem Agamemnona. Wizerunek Wenus na obrazie Świerzego jest w kolorze różowym, co przywodzi skojarzenia dotyczące miłości, namiętności lub zauroczenia, które, są zarówno specjalnością bogini, jak i niewątpliwie kierowały Heleną przy podjęciu decyzji o opuszczeniu Sparty wraz z Parysem. Róż w dolnych partiach plakatu przechodzi w plamy czerwieni przypominające krew, co jest subtelną zapowiedzią tego, co nastąpi po odrzuceniu propozycji posłów z Grecji.

Wartym odnotowania jest fakt, że Świerzy po ośmiu latach (1980) ponownie podjął się stworzenia plakatu zapowiadającego wystawienie Odprawy posłów greckich. Tym razem premiera miała miejsce w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu[2]. Możliwe, że to właśnie lokalizacja, a raczej fakt, że jej patronem jest Kochanowski, skłonił Świerzego do sportretowania na swoim plakacie właśnie jego. Autor źródła literackiego został namalowany w todze, która nadaje jego wizerunkowi stylizacji antycznej. Przedstawienie Kochanowskiego jako starożytnego Greka ma potrójne znaczenie. Po pierwsze, Odprawa posłów greckich ma miejsce w starożytnej Grecji podczas wydarzeń opisanych przez Homera w Iliadzie. Po drugie, dramat Kochanowskiego od strony formalnej zawiera wiele cech tragedii antycznej takich jak: obecność chóru, podział na epejsodiony i stasimony, zachowanie zasady trzech jedności, zasady decorum oraz zasady jedności estetyki. Po trzecie, sam Kochanowski, jak na twórcę renesansowego przystało, był zafascynowany antykiem. Jego fascynacja objawiała się nie tylko na płaszczyźnie dramatu, ale również w jego fraszkach, trenach, działalności translatorskiej oraz w filozofii, jaką wyznawał.


[1] Jan Kochanowski, Odprawa posłów greckich, Wydawnictwo Greg, Kraków 2020.
[2] Plakat zob. tutaj http://plakatpolski.pl/odprawa-poslow-greckich-waldemar-swierzy.

Waldemar Świerzy, Filozofia po góralsku

Waldemar Świerzy [1931–2013], Filozofia po góralsku, 2005, Teatr Studio im. Stanisława Ignacego Witkiewicza, Warszawa

tekst: Dawid Góras (03.09.2020)

Autorem powyższej pracy jest Waldemar Świerzy – polski artysta plakatu i jeden z najbardziej rozpoznawalnych twórców grafiki użytkowej zarówno w Polsce, jak i na świecie. Swoją twórczością przyczynił się do rozwoju Polskiej Szkoły Plakatu (zob. też inne dzieła artysty w naszej kolekcji: Warszawska Jesień 67, Warszawska Jesień 69, Król Roger).

Plakat ten zapowiadał spektakl teatralny Filozofia po góralsku przygotowany przez Teatr Studio im. Stanisława Ignacego Witkiewicza w Warszawie w 2005 roku. Dzieło sceniczne swoim tytułem nawiązuje do jednej z najbardziej znanych szerokiemu gronu odbiorców książek Józefa TischneraHistorii filozofii po góralsku[1].

Kompozycja zawiera dwie charakterystyczne dla twórczości Świerzego cechy. Po pierwsze, autor umieścił na niej ludzką podobiznę, co uznawane jest za jedną z jego największych zasług dla sztuki plakatowej[2]. Wcześniej plakaty miały charakter raczej aluzyjny, metaforyczny, a na pewno nie prezentowały wprost głównych bohaterów filmów, czy innych wydarzeń kulturalnych. Monika Małkowska podaje, że pierwszym plakatem artysty z wykorzystaniem portretu była już Czerwona oberża (1955), a konwencja stylistyczna podobnego typu, co ta zastosowana w Filozofii po góralsku, pojawiła się w afiszu promującym udział Tadeusza Brzozowskiego w XIII Biennale w Sao Paulo w 1975 roku[3]. Świerzy, portretując jakąś postać na plakacie, zawsze starał się wydobyć jej najlepsze cechy. Zaprezentowany wizerunek ks. prof. Tischnera wydaje się oddawać jego ciepło i refleksyjną naturę. Dzięki zastosowaniu delikatnej perspektywy z dołu, widz odnosi wrażenie, że ma przed sobą człowieka ze wszech miar przepełnionego godnością.

Drugą cechą kojarzoną z dorobkiem Świerzego jest, widoczna także i w tym plakacie, malarskość przedstawienia. „Zrównanie formy plakatu z formą obrazu”[4] jest – jak zauważa Małkowska – zabiegiem, który zapewnił autorowi unikatowość i przyczynił się do jego sukcesu. Patrząc na dzieło z bliska, widz nie byłby w stanie rozpoznać co zostało na nim ukazane – jedyne co widać, to plątaniny przypominające odręczne pismo. Wizerunek ks. Tischnera ukazuje się dopiero wtedy, gdy spoglądamy na dzieło Świerzego z odpowiedniej odległości. Odbiorca, który wie, jak wygląda autor Historii filozofii po góralsku z daleka rozpozna, że na plakacie jest ukazany właśnie Tischner, natomiast jeśli ta sama osoba podejdzie na tyle blisko, że nie będzie mogła objąć wzrokiem całości obrazu, to prawdopodobnie stwierdzi, że zamiast wizerunku Tischnera ma przed sobą jakieś dzieło Pollocka.

Znaną praktyką Świerzego było „opisywanie” ludzi, którzy są ukazani na jego plakatach, poprzez kompozycję i styl w jakim został wykonany portret. Innymi słowy, kształty plam czy kresek, ich gęstość i proporcje do całości kompozycji artysta dobierał indywidualnie, w zależności od portretowanej osoby. Wydaje się, że powyższy plakat można zinterpretować metaforycznie – wizerunek Tischnera wyłania się z wielu linii, które przypominają, szczególnie w dolnej partii obrazu, pismo odręczne. Może się to odnosić do tego, że filozof w swoich pismach, kierowanych do szerokiego grona odbiorców, przekazuje cząstkę siebie. Nie są to suche traktaty oderwane od swojego autora, lecz wręcz przeciwnie, teksty przesiąknięte osobowością twórcy. Fakt, że duch Tischnera jest obecny zarówno w treści, jak i formie jego dzieł, umożliwia czytelnikom odtworzenie na ich podstawie tego, jakim człowiekiem był Tischner. To właśnie poprzez lekturę pism filozofa z Podhala jesteśmy w stanie odtworzyć sobie jego wizerunek.


[1] Józef Tischner, Historia filozofii po góralsku, Wydawnictwo Znak, Kraków 2018. Książka ta, będąca filozoficznym bestsellerem, napisana jest w formie gawęd, w których autor zapoznaje czytelnika ze starożytnymi filozofami, przedstawiając ich jako podhalańskich górali.  
[2] Monika Małkowska, Chciałem zostać artystą, a zostałem Świerzym, w: Waldemar Świerzy, red. Andrzej Stroka, Armarium, Warszawa 2000, s. 19.
[3] Tamże, s. 18–20.
[4] Tamże, s. 19.

Waldemar Świerzy, Warszawska Jesień 1969

Waldemar Świerzy [1931–2013], Warszawska Jesień, 1969, Warszawa

tekst: Jędrzej Janicki (27.08.2020)

O Waldemarze Świerzym powiedziano już bardzo dużo (u nas zob.: Warszawska Jesień 1967, Król Roger 1965). Warto po raz kolejny jednak zwrócić uwagę na dwa aspekty jego twórczości. Co jest nietypowe dla sztuki plakatowej[1], chętnie sięgał on po przedstawienia portretowe, które dominowały w bardziej dojrzałym okresie jego twórczości. Głównego wyróżnika jego indywidualnego stylu upatrywałbym jednak w „zdolności łączenia malarskiej swobody z wyrazistością graficznego znaku”[2]. Odwoływał się chętnie do współczesnych mu trendów malarskich – nic więc dziwnego, że nawiązywał również do pop-artu.

Pop-art stanowi ważny trop w próbie rekonstrukcji stylu twórców Polskiej Szkoły Plakatu (chociażby prace Macieja Żbikowskiego znajdujące się w IF Kolekcji). Wytłumaczyć to może da się faktem, że podczas II Międzynarodowego Biennale Plakatu (1968) prezentowane były prace mistrzów tego gatunku – Andy Warhola, Roya Lichtensteina i Roberta Rauschenberga. Nie wiem oczywiście, co konkretnie pchnęło Świerzego w stronę pop-artu, jednak inspiracje tą stylistyką widoczne są w plakacie Warszawska Jesień z 1969 roku.  Autor na białym tle umieszcza nieregularne barwne kształty, które w swym zarysie przypominać mogą nieco obraz rozchodzących się fal akustycznych. Oś przedstawienia wyznacza forma w kolorze żółtym – to ona wyznacza rytm towarzyszących jej figur.

Ciekawym zabiegiem zastosowanym przez Świerzego jest „przełamanie” na dwie części różowej formy położonej jako druga od lewej strony. Burzy to symetrię przedstawienia, ogniskując jednak tym samym uwagę odbiorcy. Właśnie te jednokolorowe plamy barwne uznać można za inspirację dziełami pop-artowymi. Pod całą kompozycją znajduje się napis w języku rosyjskim (ta wersja plakatu kierowana była do tamtejszej publiczności) podający podstawowe informacje dotyczące XIII edycji festiwalu. Kompozycja Świerzego przywodzi mi na myśl lekko skandalizujący obraz Mężczyzna kobieta Allena Jonesa z 1963 roku[3].


[1] Choć wartość postaci ludzkiej w przedstawieniach plakatowych doceniał Jan Lenica, pisząc, że „najbardziej istotnym przejawem nowych tendencji w plakacie jest chyba wydobycie nowej, zmonumentalizowanej siły wyrazu człowieka, odkrycie w nim niezbanalizowanych pierwiastków emocjonalnych, co jest w pewnym sensie przeciwstawieniem się martwemu schematowi postaci ludzkiej, do dziś jeszcze niekiedy wyglądającemu z plakatu politycznego” (Jan Lenica, Z problemów młodego plakatu, „Przegląd Artystyczny”, 1955, nr 1–2, s. 78).
[2] Ewa Gorządek, Waldemar Świerzy, Culture.pl, kwiecień 2006,  aktualizacja listopad 2009, https://culture.pl/pl/tworca/waldemar-swierzy.
[3] Zob. Allen Jones, Man Woman, 1963,  https://www.wikiart.org/en/allen-jones/man-woman-1963.

Waldemar Świerzy, Król Roger

Waldemar Świerzy [1931–2013], Król Roger (Karol Szymanowski), 1965, opera, Teatr Wielki w Warszawie

tekst: Aleksander Zakosztowicz (18.03.2019)
aktualizacja: Redakcja (26.06.2020)

Operę Karola Szymanowskiego Król Roger wystawiano w Teatrze Wielkim w Warszawie w 1965 roku (jej pierwszą inscenizację zrealizowano w 1926 roku). Stanowiła wówczas, obok Halki i Strasznego dworu, część repertuaru przygotowanego na otwarcie nowego budynku Teatru Wielkiego. Współautorem libretta, wraz z kompozytorem, był Jarosław Iwaszkiewicz. Tytułowego bohatera kreował zaś Andrzej Hiolski[1].

W monochromatycznej niemal kompozycji plakatu widzimy mozaikę złożoną z kwadratowych przezroczy przypominających luksfery. Tworzą one zarys głowy w koronie – podobiznę króla Sycylii Rogera II. Wizerunek ten koresponduje z historycznymi kontekstami treści sztuki, przywodząc na myśl zarówno romańskie triforia, średniowieczne mozaiki naścienne, jak i arabską schematyczność przedstawień.

Gdy dopełnimy postać króla z drgających kwadratów, dostrzeżemy, że musi on mierzyć się z chaosem myśli, nałożeniem sprzecznych racji i niemożnością podjęcia trafnych decyzji. Kierunek, w jakim bohater zmierza w swych poczynaniach, kształtuje się wraz ze zmianami otaczającej go sytuacji konstytuującej się coraz to na nowo pośród zgiełku i niestałości. To rozbicie sprawia, iż podąża on zarówno za swoimi popędami i lękami, jak i za innym, bardziej racjonalnym samym sobą, próbując nie zagubić się w przytłaczającej rzeczywistości.

W pozornie ascetycznej formie – jak widać – przedstawia Świerzy mnogość uczuć i trud samookreślenia.


[1] Więcej szczegółów na temat spektaklu zob. https://archiwum.teatrwielki.pl/baza/-/o/krol-roger-23-11-1965/41433/20181.

Waldemar Świerzy, Warszawska Jesień

Waldemar Świerzy [1931–2013], Warszawska Jesień, 1967, Warszawa

tekst: Aleksander Zakosztowicz (18.03.2019)

Autorem plakatu jest Waldemar Świerzy – polski artysta plakatu, propagator tej dziedziny sztuki w Polsce i na świecie, współtwórca Polskiej Szkoły Plakatu, wykładowca Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie i Poznaniu[1].

Na XI odsłonę festiwalu Warszawska Jesień w 1967 roku zapraszał plakat jakże charakterystyczny dla czasu swego powstania, nawiązujący do światowej popularności op-artu – zasadniczo sztuki oddziaływania na oko widza. W miarę wpatrywania się w plakat okazuję się, że niewiele dzieli jednak wzrok od słuchu.

Nie ze złudzeniem wszakże ma się tu w największej mierze do czynienia, a z wizualnym przedstawieniem zjawiska, jakim jest dźwięk, i to na dwóch poziomach. Po pierwsze, załamuje się fala w ośrodku[2] – ten, zlokalizowany przy lewej krawędzi, generuje drganie biegnące do prawej, burzące pierwotnie statyczną strukturę. Po drugie, muzyka na trwałym nośniku – jakże trudno nie pokusić się o skojarzenie z odciśniętą w materiale pamiątką po pracy oscyloskopu, czyli z płytą winylową pełną rowków o nieregularnym biegu.

Tak oto autor wykorzystuje swój warsztat do wytworzenia u oglądającego doznań polisensorycznych. Tonacja kolorystyczna, w jakiej utrzymany jest obraz, osadza te wszystkie zjawiska w porze jesiennej, łagodnej różnorodności czerwieni i różu.

Jak widać więc, daje się nieodzownie do zrozumienia, jak nieoczywistą i intrygującą jest muzyka. Zdawać by się mogło, że wyłącznie brzmieniem odzywa się do odbiorcy. A jednak, dzięki plakatowi, jeszcze przed jej usłyszeniem możemy ją widzieć i podążać w kierunku, jaki ona wyznacza.


[1] Zob. np. Waldemar Świerzy, wydawnictwo Armarium, Warszawa 2000.
[2] Czyli substancji, inaczej materii składającej się z obiektów (cząstek, atomów) mających  niezerową masę spoczynkową (sic! – RED.)