ROZWIESZAM ZA TRZECH I NIE NARZEKAM

Dobra rada – nie idźcie do muzeów. Szerszym łukiem omijajcie też wszelkie galerie i wystawy. No chyba, że lubicie snobistyczną i napompowaną oczekiwaniami krytyków sztukę. Jeżeli nie, nie traćcie nadziei – już spieszymy do Was z ratunkiem. A ratunek ten zwą Polską Szkołą Plakatu. Krótko mówiąc, serdecznie zapraszamy na wystawę Rozwieszam za trzech i nie narzekam w Instytucie Filozofii UŁ.

Jakub Kokoszka, Rozwieszam za trzech i nie narzekam, Łódź 2019.

Może to dobrze, a może źle, ale z Polską Szkołą Plakatu sprawa nie jest prosta. Doświadczyliśmy tego wielokrotnie. Przeszkody natury merytorycznej (czym w ogóle jest Polska Szkoła Plakatu, co łączy jej twórców – do tej pory nie mamy stuprocentowej pewności) i, wybaczcie prozaiczność, natury stricte technicznej („nie mieści się”, „odpada od ściany”, „pozwolenia nie dostaniemy” – oto ocenzurowane wersje najczęściej padających zdań z montowania wystawy) – jakimś cudem pokonaliśmy.

Zaatakował nas też tytuł wystawy. W przypływie romantycznego wręcz natchnienia doznaliśmy olśnienia. Wystawę nazwiemy Polski Plakat zawsze Świerzy. Ochom i achom nie było końca, najwyższy poziom samozadowolenia. Bo dowcipnie i prowokująco, i nawet całkiem merytorycznie (Waldemar Świerzy to według wielu największy polski plakacista – ach ta wysublimowana gra słów!). Ta wszechradość nie trwała jednak długo. Ktoś się doczytał, że na nagrobku Świerzego widnieje napis „zawsze świerzy”*. Fantastyczna pointa – nawet po śmierci Świerzy nie stracił poczucia humoru. My jednak chwilowo zostaliśmy z niczym.
Ale tytuł Rozwieszam za trzech i nie narzekam chyba też jest niezły – mamy nadzieję, że Wam się podoba… Żeby nie było wątpliwości, nie wzięliśmy go sobie jednak ot tak, z przysłowiowego sufitu. Henryk Tomaszewski, jeden z nestorów Polskiej Szkoły Plakatu, w czasie trwania okupacji niemieckiej publikował w Warszawie tzw. „pisane afisze”. Na jednym z nich widniał napis „Rysuję za trzech i nie narzekam”**. Nam do rysowania dość daleko – co innego do rozwieszania, które przecież wydaje się być nierozerwalnie związane z samą istotą plakatu.

Rzecz jasna, chwalić się będziemy często i gęsto, ale bez obaw, mamy kim i czym. Świerzy, Młodożeniec, Hilscher, Urbaniec, Lenica – klasycy Polskiej Szkoły Plakatu – wszyscy są u nas. A oprócz tych oczywistych „podręcznikowych” przykładów, mamy także sporo niespodzianek. Kto by pomyślał, że dla takiego potentata przemysłowego jak CIECH tworzyć można tak znakomite i przepełnione awangardowym duchem dzieła…

Właśnie. Twórcy Polskiej Szkoły Plakatu tworzyli dzieła pełną gębą. To nie są przypadkowe afisze na murach rozwieszane przez domorosłych, pożal się Boże, „artystów”. To dzieła pełne ironii, lapidarności i wyrafinowanego poczucia humoru oraz zogniskowanie gry między twórcą plakatu a jego odbiorcą. Są to prace świetne malarsko, nierzadko o wysublimowanej kompozycji, powiew brawurowej świeżości i kolorytu w szarej, powojennej rzeczywistości.

Plakat – w założeniu – obejrzeć miał każdy. Dajcie więc szansę największym mistrzom w swoim fachu (i to na skalę światową), żeby przykuli Waszą uwagę. Cóż, mamy dziwną pewność, że temu zadaniu sprostają… Serdecznie zapraszamy!

Jędrzej Janicki

* Waldemar Świerzy spoczywa w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.
** Henryk Tomaszewski, Henryk Tomaszewski. Plakaty/Posters, wstęp Dorota Folga-Januszewska, BOSZ, Olszanica 2017, s. 4.